Przejdź do menuPrzejdź do głównej zawartościprzejdź do wyszukiwania

Formuła 1. Królowa z opóźnionym zapłonem

Rok 2020 miał być w Formule 1 wyjątkowy. Królowa motorsportu obchodzi 70-lecie istnienia, ponadto, na ten sezon zaplanowano aż 22 wyścigi. Kalendarz F1 nigdy do tej pory nie był tak obficie wypełniony. Niestety, rzeczywiście rok ten okazał się wyjątkowy, ale nie w taki sposób, jakby życzyli sobie zarówno kibice, jak i wszyscy zaangażowani w ten sport ludzie.
Opublikowany przez Christophe Mateusiak 5 maj 2020

Dziś już wiemy, że wszyscy wyznawcy najbardziej prestiżowej serii wyścigowej, będą musieli obejść się smakiem. Covid-19 sparaliżował współczesny świat, także ten sportowy; nie oparły się mu praktycznie wszystkie dyscypliny, nie oparła się zatem także dostojna 70-latka.

Wstępne szacunki mówią o rozegraniu dwunastu weekendowych startów, optymistyczne założenie, to 15 – 18 wyścigów Grand Prix. Z kalendarza wypadły m.in. wyścigi o GP Francji oraz legendarne, uliczne Grand Prix Monaco.

Pozostałe osiem rund stoi pod olbrzymim znakiem zapytania. Ponadto, według nieoficjalnych informacji, w Europie zawody miałyby odbyć się tylko w trzech krajach. Chodzi o Austrię, Wielką Brytanię i Węgry, a w każdym z nich kierowcy pojechaliby dwa wyścigi. Tym samym europejska część cyklu zamknęłaby się sześcioma startami. Oczywiście bez udziału publiczności.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, czerwone światła startowe zgasną 5 lipca na torze Red Bull Ring w Austrii. Dalszy kalendarz zakłada wyścigi na brytyjskim Silverstone oraz Hungaroringu. Pozostaje jednak pytanie, co w przypadku, jeśli nie uda się zapanować nad wirusem, a co za tym idzie, nie rozegrać zaplanowanych Grand Prix?

W świetle aktualnych przepisów, żeby wyłonić mistrza świata w Formule 1, odbyć musi się 12 wyścigów. Jeśli do tego nie dojdzie, straty finansowe, podobnie jak w innych dyscyplinach – będą ogromne; covid-19 dopadł nawet tak elitarny i ociekający bogactwem sport.