Przejdź do menuPrzejdź do głównej zawartościprzejdź do wyszukiwania

Transferowe lato w Premier League - część czwarta

Studnia bez dna. To określenie jak ulał pasuje do tego, co ostatnio wyprawia na transferowym rynku stołeczna Chelsea - pisze Rafał Nahorny.

Jej właściciel Roman Abramowicz spełnia kolejne zachcianki – swoje i menedżera Franka Lamparda. Do ściągniętych wcześniej Hakima Ziyecha, Timo Wernera, Bena Chilwella i Thiago Silvy dołączył właśnie Kai Havertz, co oznacza, że rosyjski oligarcha wydał przed nowym sezonem około 230 milionów funtów. A żaden klub w jednym okienku nigdy wcześniej nie wydał na zakupy aż tylu pieniędzy. I nawet trudno kategorycznie stwierdzić, że to już koniec, bo Chelsea ma jeszcze chrapkę na defensywnego pomocnika Declana Rice’a z West Hamu i nie wyklucza też sprowadzenia nowego bramkarza (Edouard Mendy z Rennes?).

Skuteczniejsza od Bayernu i Realu

Z tej gromadki nowych piłkarzy najdroższy jest 21-letni Havertz. Nazywany cudownym dzieckiem niemieckiego futbolu zawodnik, który w pierwszej linii może grać na każdej pozycji, kosztował od 71 do 89 milionów funtów, bo takie kwoty podają brytyjskie i niemieckie media. Jeśli rzeczywiście aż 89 milionów, to znaczy, że tyle samo co najdroższy do tej pory piłkarz kupiony przez klub Premier League, czyli Paul Pogba z Manchesteru United.

W walce o najmłodszego w historii Bundesligi debiutanta (miał zaledwie 17 lat i 126 dni życia za sobą, gdy zagrał w meczu Bayer Leverkusen – Werder Brema)  dyrektor Chelsea, pani Marina Granowskaja uprzedziła Bayern Monachium i Real Madryt. Havertza najpierw porównywano do Mesuta Oezila, potem do Michaela Ballacka, Tony’ego Krossa i Arturo Vidala, a 46 goli strzelonych dla Bayeru w lidze i pucharach na przestrzeni ostatnich 4 lat mogą świadczyć o tym, że nie robiono tego na wyrost.

Narzeczona z nazwiskiem

Z letniego snu budzi się Manchester United, który przez wiele tygodni swoje kadrowe wzmocnienia ograniczał tylko do przedłużenia wypożyczenia Odiona Ighalo Aż tu nagle, na początku września, „Czerwone Diabły” ogłosiły transfer Donny’ego van de Beeka z Ajaksu Amsterdam . Stylem gry, zdaniem holenderskich ekspertów, blondwłosy defensywny pomocnik przypomina Davy’ego Klassena, który jednak w Premier League, w barwach Evertonu, kariery nie zrobił. Czy ułatwi van de Beekowi aklimatyzację na Old Trafford fakt, że jego narzeczoną jest córka Dennisa Bergkampa? Niekoniecznie. Przecież kilka lat temu w Norwich nie poradził sobie inny Holender, napastnik Ricky van Wolfswinkel, którego teściem był Johan Neskeens. A tak na poważnie, druga linia MU w składzie Pogba, Bruno Fernandes i van de Beek, który kosztował 35 mln funtów, może być najsilniejszą w Premier League.

Zaczął od pomocników

Wśród zespołów, które w ubiegłym sezonie rozczarowały najbardziej w pierwszym rzędzie wypada wymienić Everton, The Toffees” zajęli w Premier League dopiero 12. miejsce, a na podobny afront menedżer Carlo Ancelotti, który objął The Toffees” w grudniu, pozwolić sobie już nie może. Dlatego rozpoczął Włoch przebudowę drużyny od linii pomocy. Najpierw sięgnął po swojego byłego brazylijskiego podopiecznego z Napoli i za Allana zapłacił za niego 25 milionów funtów, choć jeszcze rok temu PSG proponowało włoskiemu klubowi aż 60 milionów, a mimo to odeszło z kwitkiem.

I tak się Carleto rozochocił, że od razu kupił dwóch innych rozgrywających – Abdulaye’a Doucoure z Watfordu i Jamesa Rodrigueza z Realu Madryt, którego zna jeszcze z pracy w Bayernie. Rok temu Everton oferował za Francuza aż 35 milionów i musiał obejść się smakiem, teraz do finalizacji transferu wystarczyły 22 miliony. Jeszcze bardziej, bo aż trzykrotnie, potaniał w ostatnim czasie Kolumbijczyk, na którego zaraz po brazylijskim mundialu Real musiał wyłożyć 63 miliony funtów. Z „Królewskimi” triumfował James dwa razy w Lidze Mistrzów, ale w żadnym z finałów nie zagrał nawet minuty

Sroki ogołociły spadkowiczów

Dość nieoczekiwanie do tytułu króla letniego transferowego polowania aspiruje też menedżer Newcastle United, Steve Bruce. Najpierw na zasadzie wolnego transferu przekonał do gry w klubie z St James Park irlandzkiego pomocnika Jeffa Hendricka z Burnley, a potem postanowił ogołocić z najlepszych piłkarzy spadkowiczów z Bournemouth i Norwich. Za szkockiego skrzydłowego Ryana Frasera płacić nie musiał, ale już Callum Wilson, który wcześniej odmówił Aston Villi,  kosztował całkiem sporo, bo 20 mln funtów.

Na tym nie koniec, bo na grę w Newcastle dał się też namówić Lewy obrońca Jamal Lewis (kosztował 15 mln funtów), który w ubiegłym sezonie występował w klubie z Carrow Road. Zawodnikowi długo przyglądał się skauci Liverpoolu, ale ostatecznie reprezentant Irlandii Płn z „Kanarka” przemienił się w „Srokę”.

Wilki pobiły rekord

Nie rozdzierali szat po sprzedaży lewego obrońcy Bena Chilwella (do Chelsea za 45 mln funtów) właściciele Leicester City i na jego zastępcę wytypowali Timothy’ego Castagne’a z Atalanty. Belg kosztował 17 mln, a na King Power Stadium spotka kliku starych znajomych - Wilfrieda Ndidiego, kolegę z którym grał wcześniej w Genku, i dwóch kumpli z reprezentacji – Youriego Tielemansa i Dennisa Praeta.

O klubowy transferowy rekord postarali się chińscy właściciele Wolverhampton, którzy wysupłali aż 35 mln funtów na zaledwie 18-letniego napastnika Fabio Silvę z FC Porto. W ten sposób „Wilki” z Molineux stały się jeszcze bardziej portugalskie. Ciekawe czy jednocześnie staną się też bardziej drapieżne…

RAFAŁ NAHORNY