Przejdź do menuPrzejdź do głównej zawartościprzejdź do wyszukiwania

Transferowe lato w Premier League - część piąta

Kolejna porcja podsumowań ostatnich wydarzeń na angielskim rynku transferowym, piórem Rafała Nahornego.

Za nami inauguracja nowego sezonu Premier League. Kupieni bądź  wypożyczeni latem do klubów angielskiej ekstraklasy piłkarze w większości przypadków nie zawiedli, a kilku z nich zdążyło już nawet odcisnąć piętno na grze swoich nowych zespołów. No bo jak inaczej nazwać występ dwóch Brazylijczyków z Arsenalu, skoro Willian w meczu z Fulham asystował przy dwóch golach, zaś przy trzecim miał znaczący udział, a Gabriel zdobył efektowną bramkę, a razem z kolegami z defensywy mógł się po spotkaniu pochwalić jeszcze czystym kontem.

James jak Sanchez

Ogromny wpływ na wyjazdowe zwycięstwo nad Tottenhamem miał tercet nowych pomocników Evertonu, czyli Abdoulaye Doucoure, Allan i James Rodriguez. Goli nie strzelili, ale Kolumbijczyk na przywitanie z Premier League stworzył swoim kolegom aż pięć bramkowych okazji. Statystycy obliczyli, że od sześciu lat, a dokładnie od spotkania Arsenal – Crystal Palace, w którym Alexis Sanchez stworzył tyle samo szans swoim partnerom z drużyny, żaden inny debiutant nie był w angielskiej ekstraklasie tak kreatywny jak właśnie wspomniany James.

I jeszcze laurka dla dwóch „nowych” z Newcastle, bo nie sposób nie zauważyć, że  Callum Wilson strzelił gola z West Hamem po podaniu Jeffa Hendricka, a drugą bramkę dla „Srok” zdobył ten, który asystował przy pierwszej. Gola w debiucie strzelił także belgijski obrońca Timothy Castagne z Leicester City, który celnie przymierzył w zwycięskim dla „Lisów” meczu z West Bromwich.

Mama mówi po polsku

Sezonu nie zainaugurowała jeszcze Aston Villa, której mecz z Manchesterem United został przełożony. Ale klub z Birmingham, który niemal cudem uratował się przed spadkiem usilnie pracuje nad wzmocnieniami zespołu. Rok temu wydał na nie ponad 100 milionów funtów, teraz pieniędzmi gospodaruje znacznie oszczędniej, a już na pewno nie zamierza sprowadzać przed sezonem aż kilkunastu ludzi. Sięgnięto jednak po prawego obrońcę, który ma nazwisko kojarzące się z gotówką i pasujące bardziej do bankiera niż piłkarza. Nazywa się bowiem Matty Cash i kupiono go za 18 mln funtów z Nottingham Forest. Jego babcia i dziadek urodzili się w Polsce, a mama – w przeciwieństwie do piłkarza - dobrze zna język swoich rodziców.

To jeszcze nie koniec. Dean Smith, menedżer klubu z Villa Park, niezadowolony ze skuteczności napastników, postanowił też zaostrzyć konkurencję w ataku i sięgnął po Olliego Watkinsa, którego znał ze wcześniejszej pracy w Brentfordzie. I tak bardzo cenił podopiecznego, że namówił właścicieli AV, by zapłacili za niego aż 28 mln funtów. Watkins w ubiegłym sezonie strzelił 25 goli (a z meczami play off nawet 26) i został wicekrólem strzelców Championship.

Batsman wśród Orłów

Na niedostatek skutecznych napastników narzekał też ostatnio Roy Hodgson z Crystal Palace. Ale menedżer stołecznych Orłów przypomniał sobie, że dwa sezony temu wypożyczył Michy’ego Batshuaiya z Chelsea, który znacząco ożywił mu przednią formację zespołu, a nawet strzelił w dość krótkim odstępie czasu sześć goli. Tak więc po roku przerwy „Batsman”, który tydzień temu strzelił dwa gole w reprezentacji Belgii, a na Stamford Bridge był dla Franka Lamparda co najwyżej czwartym napastnikiem w drużynie, wrócił na Selhurst Park. Ale tym razem konkurencja w przednich formacjach „Orłów” będzie mocniejsza, bo przybył tu jeszcze Eberechi Eze z QPR. Zawodnik kosztował 17 mln funtów i miał w Campionship opinię świetnego dryblera.

Przypominamy, że okienko transferowe na Wyspach pozostanie otwarte na oścież do 5 października, uchylone zaś  do 16. tego miesiąca. Co to oznacza? Że do połowy października menedżerowie z Premier League, owszem, mogą dokonywać transakcji, ale tylko z angielskimi klubami z niższych lig.

RAFAŁ NAHORNY