Przejdź do menuPrzejdź do głównej zawartościprzejdź do wyszukiwania

Transferowe lato w Premier League - część pierwsza

O najważniejszych transferach w angielskiej Premier League pisze dziennikarz CANAL+ SPORT, Rafał Nahorny.

Kupię, sprzedam, wypożyczę 

Ze względu na pandemię tegoroczne letnie okienko transferowe w Premier League jest nietypowe. Takie raczej letnio-jesienne, bo w sezonie 2020/21 kupujemy, sprzedajemy i wypożyczamy piłkarzy od 27 lipca aż do 5 października. W tym czasie okno otwarte jest na oścież, a więc dla kraju i dla zagranicy. Tak na dobre zatrzaśniemy je nieco później, bo dopiero 16 października. Bo od 6 do 16 tego miesiąca bowiem pozostanie okienko lekko uchylone i z klubami z angielskich niższych lig – Championship, League One oraz League Two będzie mogła Premier League jeszcze handlować. Ale transakcje pomiędzy klubami ekstraklasy będą już zabronione.

Z siłą kowalskiego młota

Nie czekając na strzał startera do wyścigu po najbardziej łakome transferowe kąski pierwsza ruszyła Chelsea. Zanim reszta ligowej stawki zdążyła się przymierzyć do zakupów, klub ze Stamford Bridge „zaklepał” sobie dwóch klasowych zawodników. Już w lutym dobił targu z Ajaksem Amsterdam, który wycenił Hakima Ziyecha na 37 mln funtów, a w czerwcu dogadał się z RB Lipsk, który żądał 53 mln za Timo Wernera.

Urodzony w Holandii reprezentant Maroka może grać na kilku pozycjach, bo świetnie się czuje na obu skrzydłach i w roli ofensywnego pomocnika. Lewą nogą mógłby wiązać krawaty, ale też potrafi kopnąć nią w piłkę z siłą kowalskiego młota. O jakości jego zagrań przekonał się, między innymi, Real Madryt, któremu w ubiegłym sezonie w Lidze Mistrzów strzelił Ziyech dwa gole, a dokładność podań Marokańczyka odczuła na własnej skórze Chelsea, gdy kilka miesięcy temu Ziyech w jednym meczu na Stamford Bridge zaliczył trzy asysty.

Z kolei Werner to wicekról strzelców Bundesligi. Zdobył w ubiegłym sezonie 28 bramek, ustępując w klasyfikacji najskuteczniejszych tylko Robertowi Lewandowskiemu. Reprezentant Niemiec, który 100 metrów biega w 11,1 sek., może grać na szpicy, atakować z obu skrzydeł, a w ataku w systemie 4-4-2 też potrafi się odnaleźć. I dlatego będzie w Chelsea zarabiać 175 tys. funtów tygodniowo.

Mistrz jeszcze nie bryluje

Wernera londyńczycy sprzątnęli sprzed nosa Liverpoolowi, który na razie na transferowym rynku nie bryluje. Bo przecież trudno nazwać – przynajmniej dziś – ściągnięcie na Anfield lewego obrońcy Olympiakosu Pireus, 24-letniego Konstantinosa Tsimikasa zakupowym hitem tego lata. Zanosi się więc na to, że reprezentant Grecji może liczyć co najwyżej na rolę zmiennika dla Andy’ego Robertsona.

W szał zakupów nie wpadł też jeszcze Manchester United. „Czerwonym Diabłom” nie udało się awansować do finału Ligi Europy, ale w przyszłym sezonie drużyna z Old Trafford wystąpi w Lidze Mistrzów, więc w związku z powyższym solidnych wzmocnień w każdej chwili należy się spodziewać. Na pewno zatem nie skończy się tylko na przedłużeniu wypożyczenia nigeryjskiego napastnika Odiona Ighalo z Shanghai Shenhuy.

Znaleźli obrońcę

Na wystrzałowe transfery Chelsea spośród czołowych klubów Premier League dość konkretnie do tej pory odpowiedział tylko Manchester City. Klub z Etihad wydał bowiem 40 mln funtów na holenderskiego obrońcę Nathana Ake z Bournemouth i nie pożałował też 33 milionów funtów na 20-letniego hiszpańskiego skrzydłowego Ferrana Torresa z Valencii.

Nie jest tajemnicą, że menedżer Pep Guardiola od dłuższego czasu szukał klasowego środkowego obrońcy, który mógłby partnerować Aymericowi Laporte’owi. Nie mieli zaufania do Ake kolejni menedżerowie Chelsea, więc najpierw go tylko wypożyczyli, ale w końcu sprzedali. Guardiola zaś w piłkarzu o fryzurze a la Ruud Gullit widzi zawodnika szybkiego, zwrotnego, który potrafi wprowadzić piłkę na połowę rywala i jeszcze celnie ją podać.

Z kolei Torres spróbuje zastąpić na skrzydle Leroya Sane, którego MC sprzedał do Bayernu Monachium. Zadanie piekielnie trudne, a czasu na naukę wcale nie tak dużo. Tytuły mistrza Europy do lat 17 i 19 z reprezentacją Hiszpanii oraz Puchar Króla zdobyty z Valencią wyglądają w CV zawodnika bardzo efektownie, ale na obrońcach rywali MC w Premier League nie muszą robić wielkiego wrażenia…

Kanonierzy z Brazylii

Na koniec pierwszego meldunku z transferowego rynku w Premier League wizyta w północnej części Londynu. Jej przedstawiciele w angielskiej ekstraklasie – Arsenal i Tottenham też przystąpili już do wyścigu zbrojeń przed nowym sezonem. „Kanonierzy” wykorzystali fakt, że 32-letniemu skrzydłowemu Willianowi skończył się kontrakt z Chelsea i na zasadzie wolnego transferu ściągnęli go na The Emirates. Do przeprowadzki przekonał rodaka Edu, dyrektor techniczny Arsenalu i styl gry preferowany przez nowego menedżera Mikela Artetę. Przed laty chciał Williana kupić Liverpool, a Steven Gerrard, który się kontaktował z Brazylijczykiem był bliski przekonania go do przeprowadzki na Anfield. Aż dostał od skrzydłowego sms-a, w którym zawodnik informował, że jego żona Vanessa chce koniecznie mieszkać w stolicy i dlatego wybiera Chelsea. Jak widać małżonce piłkarza Londyn się jeszcze nie znudził… Do Arsenalu wybiera się też jeszcze jeden Brazylijczyk, środkowy obrońca Gabriel Magalhaes z Lille, wyceniany na 22 mln funtów.

Wojownik i bramkarz

Z kolei Jose Mourinho, który dowodzi Tottenhamem, uznał, że w drugiej linii „Kogutów” brakuje prawdziwych wojowników. Sięgnął więc po Pierre-Emile’a Hojbjoerga, czyli „nowego Sergio Busquetsa”, jak przed laty Guardiola, jeszcze w Bayernie Monachium nazywał 17-letniego wówczas pomocnika. Dziś Duńczyk ma 24 lata, kosztował 25 mln funtów, a do niedawna z powodzeniem kapitanował Southampton.

Ze względów regulaminowych zaś, po to by mieć w kadrze odpowiednią liczbę „home grown players”, czyli zawodników uznawanych za wychowanków, ściągnął Tottenham byłego reprezentanta Anglii, 35-letniego Joe Harta, któremu skończył się kontrakt z Burnley. Ale chyba niewielu kibiców wierzy w to, że czterokrotny zdobywca „Złotej Rękawicy” mógłby zagrozić kapitanowi zespołu, francuskiemu mistrzowi świata Hugo Llorisowi.

RAFAŁ NAHORNY