Przejdź do menuPrzejdź do głównej zawartościprzejdź do wyszukiwania

Witamy w Premier League: West Bromwich Albion

Jest jak wańka-wstańka. Najpierw awans, potem spadek. I tak w kółko.
Opublikowany przez Maciej Zaręba 12 sierpień 2020

West Bromwich Albion – specjaliści od remisów

West Bromwich Albion właśnie pobił rekord Premier League i już po raz piąty w historii uzyskał promocję do angielskiej ekstraklasy. Do tej pory najdłużej występował w niej przez osiem sezonów. Ile potrwa kolejna przygoda „The Baggies” w najwyższej klasie rozgrywkowej – nie sposób przewidzieć.

Piłkarze z klubu z Hawthorns wracają do Premier League po dwóch latach, choć mogli zrobić to już rok wcześniej. W ubiegłym sezonie bowiem w półfinale play off ulegli Aston Villi dopiero po rzutach karnych.

Chińscy właściciele WBA zatrudnili wtedy chorwackiego menedżera Slavena Bilicia i dziś nie żałują tej decyzji. Bo jak zwykle awans ma nie tylko sportowy, ale także finansowy wymiar. Klub zarobi na nim, tak się ocenia, około 170 milionów funtów. Kupiony przed sezonem z Southampton za 4 miliony funtów napastnik Charlie Austin uważa nawet, że awans jest ważniejszy dla oddanych klubowi jego pracowników, niż dla samych piłkarzy. Uratował im bowiem posady, które w razie niepowodzenia wielu z nich mogło stracić.

Już od początku października WBA znajdował się w tabeli wyłącznie albo na pierwszym, albo na drugim miejscu. Mógł się też pochwalić serią 14 meczów bez porażki i wszystko wskazywało na to, że uzyskanie bezpośredniego awans będzie formalnością. Przed wznowieniem rozgrywek Championship piłkarze Bilicia nad najgroźniejszym rywalem w walce o promocję, Brentfordem, mieli aż 10 pkt przewagi. Menedżer jednak narzekał na napięty terminarz - siedem meczów w trzy tygodnie – i na finiszu „The Baggies” dostali zadyszki. W pewnym momencie wspomniana przewaga zmalała do jednego punktu. WBA nie wygrał żadnego z ostatnich czterech spotkań, ale premiowaną awansem lokatę jednak obronił. Nic co jest w życiu wartościowe nie przychodzi łatwo – skomentował dramatyczną końcówkę sezonu obrońca Kyle Bartley. Bilić zaś dodał, że po sześciu latach pracy z reprezentacją Chorwacji, nie spodziewał się, że coś jeszcze może mu sprawić taką radość.

WBA poniósł siedem porażek, najmniej w lidze, za to najwięcej, bo aż 17 razy, remisował. Według dziennikarzy SkySports największy udział w awansie piłkarzy z The Hawthorns mieli nigeryjski środkowy obrońca Semi Ajayi (kupiony za 1,5 mln funtów z Rotherham) oraz dwaj pomocnicy Romain Sawyers (za 2,2 mln z Brentfordu) oraz wypożyczony, a później wykupiony za 9 mln funtów ze Sportingu Lizbona, Matheaus Pereira. Wszystkich trzech wybrano do najlepszej „11” sezonu w Championship.

Ayaji ma 193 cm wzrostu co pozwalało mu dominować w powietrzu nie tylko pod własną bramką, ale także w polu karnym rywali (strzelił 5 goli). Z kolei Sawyers, reprezentant Saint Kitts and Nevis, kraju słynącego do tej pory głównie ze świetnych sprinterów, regulował tempo gry i imponował precyzyjnymi podaniami. Wreszcie brazylijski pomocnik Pereira, dla wielu ekspertów najlepszy na zapleczu Premier League piłkarz, zaliczył najwięcej asyst w lidze (16), a z 8 golami był trzecim snajperem w swoim zespole (Austin i Kalu Robson Kanu strzelili po 10 goli).

W styczniu do WBA dołączył reprezentant Polski, Kamil Grosicki, który zdążył wystąpić w 14 meczach (4 razy grał w wyjściowej „11”) składzie), strzelić 1 gola (z Hull) i zaliczyć trzy asysty. Ciekawe, czy to wystarczy, by sezon 2020/21 zaczął Polak w podstawowym składzie beniaminka?

RAFAŁ NAHORNY